TEN pies jest szczęśliwy… Mimo, że przed chwilą były strzały i huk petard. Mimo, że jesteśmy kilkanaście kilometrów za miastem. Mimo, że staramy się zaszyć na spacerach głęboko w lasie i na polach. Dziś strzały są wszędzie, o każdej porze, nie da się uciec… Trzeba nauczyć się z tym żyć, to taki trudny dla psów czas, raz w roku…
Przez 4 lata swojego życia TEN pies nie bał się dźwięków, huków, aż do pewnego zdarzenia gdy rok temu, rozbawione dzieci rzuciły temu psu petardę pod łapy. Pies wpadł w panikę. Tak warunkują się fobie i lęki. Teraz TEN pies się boi, bardzo! Nie tylko wystrzałów w sylwestra…
Jak sobie z tym radzimy na spacerach?
Pierwsze i najważniejsze, Twój pies musi ufać, że przy Tobie jest bezpieczny, że przy Tobie nic mu nie grozi i gdy jest huk- panika, pies biegnie prosto do Ciebie, a nie gdzieś w las… Przy Tobie jest BEZPIECZNIE. ZAWSZE! Na to trzeba zapracować.
Gdy jest przy mnie, pomagam psu poczuć się lepiej, wrócić do równowagi. W pierwszej fazie Mojra na nas skacze, mocno uderza łapami, pozwalam jej na to (to co że brudne ubranie), uspokajam ją słowami, gestami. Czasem pomaga też dotyk, mocno łapię dłońmi po obu stronach żeber i tak trzymam przez chwilę. ODDYCHAMY. Razem.
Potem wspólnie szukamy i łamiemy patyki – tak Mojra odreagowuje stres, to jej ulubiona strategia. Zwykle, po tym etapie, możemy iść dalej. Jeśli widzę, że wciąż jest niespokojna, angażuję ją w dodatkowe aktywności: zabawy węchowe lub robimy treningowe głupotki, czyli proste ćwiczenia, które bardzo lubi. Na luzie, nie ważne jak, byle się zaangażowała i przestała myśleć o zagrożeniu. 
I wtedy pies jest znowu szczęśliwy, jakby nic się nie stało, tak jak na zdjęciu
To są kolejne fazy stresu i Mojra nie będzie w stanie reagować na proponowane czynności, zanim nie wyjdzie z wcześniejszego etapu. Czyli nie ma mowy o patyczku czy ćwiczeniach na smaki, zanim emocje nie opadną i nie będzie na to gotowa. Krok po kroku… Z czasem coraz łatwiej jest wrócić psu do równowagi.
Gdy spacer jest w mieście, huk głośny lub strzały intensywne, pozwalam się ciągnąć do domu lub w inne bezpieczne miejsce w którym organizm psa może wrócić do równowagi. Gdy Mojra nie jest w stanie poradzić sobie ze stresem, pozwalam jej wycofać się, nie zmuszam by tkwiła w sytuacji, w której sobie nie radzi. Mogę zaproponować “naszą strategię” gdy się oddalimy od miejsca, gdzie się wystraszyła. Jeśli zadziała- super, jeśli nie- idziemy do domu, wracamy do samochodu. Czasem chwila oddechu w takim bezpiecznym miejscu i możemy kontynuować spacer.
Poznaj dobrze swojego psa i jego reakcje. Co pomaga mu poczuć się lepiej, a co nie. Każdy pies jest inny i każdy potrzebuje czegoś innego, innej strategii. To się wypracowuje, RAZEM z psem
Na sylwestra uciekamy daleko daleko … Będziemy go spędzać z ludźmi, dla których samopoczucie i komfort ich psów są ważniejsze od hucznej zabawy. Wam i Waszym zwierzakom również życzymy dużo spokoju w TĘ noc… A wszystkim ludziom nieco więcej empatii… Czy te sylwestrowe huki rzeczywiście są nam aż tak potrzebne do szczęścia !?!?

I pamiętaj …

Zbuduj zaufanie – niech w trudnej sytuacji pies szuka pomocy u Ciebie!

Daj wsparcie – nie wzmocnisz w ten sposób strachu, a pozwolisz swojemu psu poczuć się lepiej!

Zbuduj strategie, które pozwolą Twojemu psu wrócić do równowagi.

Bądź bezpiecznym miejscem dla swojego psa. Miejscem w którym organizm wraca do równowagi.

Gdy jest za dużo, za trudno, za głośno… pozwól swojemu psu wycofać się w inne bezpieczne miejsce, wrócić do samochodu lub do domu…

Z czasem jest coraz łatwiej 🙂 Obiecuję 🙂