Chyba wszyscy się z tym zgodzą? To dlaczego nie wszyscy zgodzą się z tym, że jedną z podstawowych potrzeb psa, zaraz po zaspokojeniu potrzeb biologicznych (sen, jedzie, dostęp do wody, schronienie), są właśnie potrzeby ememocjonalne (poczucie bezpieczeństwa, zaufanie) i społeczne (więź, relacja z członkami grupy społecznej).
Dlaczego wciąż uważa się, że jeśli pies ma czysty i zacieniony, (betonowy) kojec, ale nie wychodzi na spacery (albo raz na ruski rok, o ile ze stresu i frustracji nie zacznie gryźć, bo wtedy to już może zapomnieć i o czystości i spacerze… ), to wszystko jest ok? Dlaczego łańcuch jest beee, ale kojec już cacy?! Nie rozumiem, dla mnie to rzadna różnica (poza fizycznym dyskomfortem łańcucha na szyi, ale ludzie”lubią” zadawać o wiele gorszy dyskomfort innymi “super narzędziami szkoleniowymi”)… Zestresowany pies w wypasionym kojcu to życie marzeń? Nie sądzę …
I nie chodzi o to, że pies ma być “na kanapę”, jak to w kontraście prześmiewczo niektórzy nazywają psy, które mają nieco inne życie i opiekunów, którzy dbają o coś więcej niż fizyczny dobrostan, ale o to by pies miał zapewnione PODSTAWOWE potrzeby, społeczne i emocjonalne. Tu chodzi o odrobinę empatii.
Jeśli chcesz alarm, zamontuj sobie elektroniczny, chcesz bezpieczeństwa, kup sobie broń, chcesz ochroniarza- ten w kojcu i tak Ci nie pomoże… chcesz przyjaciela, który będzie u Twojego boku (a nie w budzie czy kojcu), przygarnij psa.
Aha, tak wiem, psy użytkowe… One mają “inne potrzeby”… Kojec- praca- kojec- praca? I są szczęśliwe … Serio ? To tylko deprywacja potrzeb i nic więcej … Nie ma w tym psa, nie ma wyboru, nie ma namiastki wolności, która należy się każdemu psu!
A teraz… przytulcie swego psa do serca