Dużo mówimy o tym, jak ważna w życiu psa jest jego relacja z opiekunem. Relacja będąca fundamentem oraz buforem dla otaczającego świata.
Jednak niemniej ważna jest relacja z drugim psem (psami), żyjącym pod tym samym dachem.
Czy zawsze jest sielankowo i idealnie? Czy pieski muszą się kochać, miziać, przytulać, nieustannie bawić (!!), nie odstępować na krok ? Ano nie muszą …i też jest dobrze.
ON i ONA – dwa totalnie różne temperamenty, dwie osobowości, dwa odmienne charaktery. Ona żywiołowa, ‘narwana’, społeczna, On zrównoważony, typ samotnika, ostoja spokoju. ON jej pozwala na wszystko, ONA się piekli gdy tylko on zbliży się do jej miski czy opakowania po jogurcie, które właśnie wylizuje. Ona szczerzy na niego zęby gdy on chce wejść na łóżko, na którym ona leży lub wsiąść do samochodu, w którym ona już jest – on to totalnie zlewa i kładzie się tam gdzie chce i gdzie mu wygodnie (czasem też na niej :P). ON wie, że i tak może, jeśli zechce … 🙂
A teraz spacerowo …

Zgrane ‘stado’ jest tak silne jak jego najsłabszy osobnik … Odkąd Orion skończył 10 lat i jego kondycja zdecydowanie spadła, z naszych kilku- kilkunastokilometrowych, energicznych spacerów zrobiły się zdecydowanie wolniejsze, krótsze przechadzki z wieloma przystankami na regenerację sił. Oczywiście dwunożna część “stada” nie ma problemu ze zrozumieniem sytuacji i dostrojeniem się …ale ta czworonożna, czyli Mojra, również.
Mimo, że uwielbia szybkie i długie spacery, gdy idziemy wszyscy razem, potrafi dostosować tempo do Oriona i gdy ten potrzebuje odpocząć, zawraca by być blisko nas. Co najpiękniejsze, sama z siebie jest czujna i nie musimy jej kontrolować.

Jednak przychodzi TEN dzień, gdy spacerowe POTRZEBY obu psów rozjeżdżają się totalnie. ON najchętniej spaceruje po trawinkach przy bloku, gdzie potrafi ‘się zwiesić’ nad jakimś zapachem na kilka minut – dla niej to nuda, ONA kocha las, przestrzeń.

I wtedy zaczynasz wyprowadzać swoje psy oddzielnie (zostaje 1 wspólny spacer). Coś, co myślisz, że NIGDY nie będzie miało miejsca. „Bo ON ma dużo chodzić” – póki chodzi to jest w dobrej formie – a „JEJ nic się nie stanie jeśli pozamula trochę z ‘bratem’ na trawnikach”. Owszem, tylko jemu już naprawdę brak sił na wędrówki, a ona się po prostu frustruje zawieszona między wąchającym Orionem, a kolejnym pimpkiem, który ją oszczekuje. Mimo wszystko chcesz psy wyprowadzać RAZEM ? Pewnie, pies zawsze się podporządkuje, dostosuje – w końcu nie ma wyboru – to jest JEGO codzienność u boku człowieka. Dlatego czasem warto przenieść uwagę i koncentracje na JEGO emocje i potrzeby. Jeśli masz dwa psy lub więcej – musisz brać pod uwagę wszystkie razem i każdego z osobna … Jeśli chcesz żeby były szczęśliwe.

Może relacja moich psów nie jest idealna (w ludzkim rozumieniu tego słowa 😉 ), niemniej szacunek i empatia jest jej nieodłącznym elementem… I niby nie pałają do siebie gorącym uczuciem, ale ONA jest zawsze w pobliżu gdy na horyzoncie pojawia się inny samiec by przejąć interakcję na siebie (Orion nie akceptuje innych samców). ON niby nie dba, ale zawsze ją obserwuje choćby kątem oka i gdy tylko ona znika za drzewami to nie ruszy się nawet na krok, aż ona nie wróci. I tak można by wymieniać …
ONE po prostu mają siebie, na swój psi, tylko dla nich w pełni zrozumiały sposób. Niby różne, a się uzupełniają. Wiedzą o sobie wszystko i wspierają gdy jest taka potrzeba. Na czynnik ludzkiego przewrażliwienia, ciumkania czy paniki nie ma w TEJ relacji miejsca, bo i po co ?! 🙂 To jest kolejny powód, za który kocham psy 
I zawsze będę zdania, że co dwa (trzy…) psy to nie jeden 😛

Bardzo kocham moją międzygatunkową Rodzinę