Dziś trochę dziwny post … Ale czasem takie posty też są potrzebne, jeśli skłonią kogoś, choć jedną osobę, do baczniejszej obserwacji swojego psa.
Co widzicie na tych zdjęciach?
Mam do Was trzy podstawowe pytania…
❗️Co to jest ? (obiekt w zielonym kółku)
❗️❗️Co widzi ten pies ?
❗️❗️❗️Co robi ten pies ?
Odpowiedź na pytanie pierwsze: Jest to małe dziecko, opatulone w kokon, na sankach ciągnietych przez ojca. Czy to takie oczywiste? No nie… z daleka sama nie była pewna.
Co widzi ten pies? Człowieka? Psa? Dziwnie poruszający się obiekt?
I cokolwiek widzi, jest niepewny. Dlaczego?
Bo się wpartuje … I to jest odpowiedź na 3ecie pytanie.
Wpartując się – kontroluje bodziec, który go niepokoi.
Wpatrywanie się jest też elementem łańcucha łowieckiego i może skończyć się, na przykład, pogonią.
Wszystko zależy od tego, co pies oszacuje jako ‚dziwny obiekt’.
Do czego zmierzam…
Chodzi przede wszystkim o to, by spojrzeć na świat z perspektywy – a mówiąc dosadnie – ‚oczami psa’.
Dla psów, nie zawsze wszystko jest takie proste i oczywiste, jak dla nas, a świat w którym żyjemy, zawsze będzie dla nich pełny zaskoczeń. Ważne, by to zrozumieć.
Psy również w inny sposób niż my, ludzie, postrzegają zagrożenie. Pies naprawdę może się bać ‚oczywistych’ rzeczy: wielkiego czarnego worka śmieci na trasie spacerowej, huku wiatru za oknem, postaci w kapturze…
Psy, nieważne jak mądre i kochające towarzystwo człowieka, pozostaną psami, nie ludźmi w psiej skórze i ich sposób postrzegania świata, zawsze pozostanie odmienny od naszego. ZAWSZE….
I psy ‚mówią’, ale tylko do tych, którzy chcą je słuchać, a niestety my zwykle nie słuchamy, nie rozumiemy lub nie widzimy… A potem się słyszy: ‚On tak NAGLE zareagował, bez żadnego ostrzeżenia, nic nie było po nim widać, był taki spokojny aż tu NAGLE… !’
Mojra lubi ludzi, lubi też dzieci i nie ma z nimi problemu, jadnak ta sytuacja nie była dla niej wcale oczywista! Co więc zrobiłam? Zapięłam ją na smycz, podeszłam bliżej – na tyle blisko by zrozumiała ‚z czym’ ma do czynienia, a na tyle daleko, by nie niepokoić ojca i malucha. Gdy Mojra stwierdziła: aha rzeczywiście, już wiem co to jest, spoko – poszłyśmy dalej. Co by zrobiła Mojra, gdybym nie zauważyła jej reakcji i nie zarządziła sytuacją … Pewnie podbiegła i sama sprawdziła, po czym wróciła do mnie, czyli nic wielkiego. Jednak jest wiele innych, trudniejszych sytuacji w których oczekuje się od psa ‚dobrego zachowania’, nie dając mu szansy tak się zachować, pozostawiając mu wybór, mimo że nie ma odpowiednich kompetencji (emocjonalnych lub społecznych), by podjąć dobrą decyzję.
Dawanie wyboru jest ważne (nawet bardzo ważne!), ale nie wówczas, gdy pies może wpakować siebie lub kogoś w kłopoty… Dla pełnej jasności, zarządzanie to nie karcenie czy wpychanie psa w trudne sytucje, a pomoc, by z naszym wsparciem, poradził sobie z daną sytuacją.
Taki paradoks… obsesyjnie kontrolujemy psy, gdy możemy dać im trochę wolności, a dajemy wolny wybór, gdy nie są na to gotowe… A potem ZAWSZE jest wina psa…